Tak, wszystko stracić
Mogę w jednym momencie:
Dni, to piraci.
Znów przebudziłem się pełen przerażenia. Ból rozerwał powieki uśpione w miriadzie gnostyckich światów i generacji. Raz jeszcze zapragnąłem biec i schować się przed gorgonowym wzrokiem Archontów, spoglądających, jak cerber naziemny - z Góry Annoiki. Dusza moja na imię ma Apollodora, bo Pan Światłości mi ją podarował. Niech te wiersze - opowieści o Bogach zrodzonych ze smutku, będą ostatnim tchnieniem dla Niego wdzięczności...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zagłada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zagłada. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 24 października 2017
poniedziałek, 22 sierpnia 2016
Przedwojnie
może jutro wybuchnie wojna
niemcy się boją bo armia putina już strojna
w atomy i zasięg ich rakiet
dosięga wszechgranic
może jutro zabije mnie wojna
i umierając zobaczę, jak nędza spokojna
warta była grzechu niczym pakiet
udziałów w korporacyjnej przystani
tutaj już wszystko się kończy
mój mózg dawno przestał być rączy
nie ma się dokąd schować
bo jestem nomadem z wyboru kochanej
ceruję resztki ostatniej opończy
by krew się miała w co sączyć
czy by się zabić lepsza jest głowa
czy może nadgarstki ostrzem zdrapane
cokolwiek się stanie
nie uda się przetrwać lecz pranie
jeszcze zawiesić trzeba na klamrach
i dzieciom dac jeść
cokolwiek się stanie
niedobre jest życiem dzieci karanie
niech łaska boska stubramna
da im to wszystko znieść
beze mnie i bez karmicielki
lecz też bez męki i bez udręki
będę żył może jedynie chwilę
lecz oby w nadziei że im przebaczy
demiurg co nienawidzi wszelki
ludzki miot bo chce mu blisko być zbyt wielki
on zaplanował każdą czasu milę
tak by każdemu starczyło rozpaczy
czy można obrócić się w nicość
będąc od narodzin pyłu akolitą
czy można utracić
niczego nie wypracowawszy
zawiodłem bo byłem hipokrytą
jutro zapłacę charonowi myto
z bezmyśli i podartych gaci
a dzieci niech żyją o mnie zapomniawszy
niedziela, 6 grudnia 2015
Różana przyśpiewka (na Rosalia)
Romantyczna Róża wzbija się ku Słońcu,
Porzucając korzeń na swym drugim końcu.
Pragnąc, aby Anioł zstąpił ku niej z Nieba,
Zapomina spożyć święconego chleba.
Spada tedy, ścięta przez jastrzębie szpony,
Bo w łodydze nie ma zwykłej już ochrony;
Spada główka piękna z wysokiego miejsca,
Śmiercią ją ugodził w kaprysie Ciemiężca.
Różowe płateczki pożarte przez czerwie
Wzrosną w nowym kwieciu, nim znów ktoś je zerwie.
Porzucając korzeń na swym drugim końcu.
Pragnąc, aby Anioł zstąpił ku niej z Nieba,
Zapomina spożyć święconego chleba.
Spada tedy, ścięta przez jastrzębie szpony,
Bo w łodydze nie ma zwykłej już ochrony;
Spada główka piękna z wysokiego miejsca,
Śmiercią ją ugodził w kaprysie Ciemiężca.
Różowe płateczki pożarte przez czerwie
Wzrosną w nowym kwieciu, nim znów ktoś je zerwie.
Etykiety:
Anioł,
cykl życia,
koniec,
kwiaty,
marność,
materia,
odnowa,
pułapka,
róża,
strata,
ścięcie,
ślepa uliczka,
śmierć,
upadek,
wzlot,
zagłada,
zniszczenie
czwartek, 30 października 2014
Korozja w lustrze
Niezłomna złodziejka
Rodzi z tego, co zabija.
Imię Jej: Annoika;
Motto: "jestem, bo przemijam".
Nie spoglądaj w lustro,
Przyjacielu; tam czyha Jej
Język palący, srom
Gorący zębami Przejść;
Tam czyha Eleusis
Pieczara, zamknięta głazem
Grobowym i Isis
Sistrum, grające odrazę.
Korozja rozchyla
Już usta do wołań w otchłań
Ciągnących. Zła Scylla
Jest głodna odebrać swą dań.
Rozmiękczy Ci rozum,
Omami ruchem kruchych ciał,
Z Niebios zrzuci wozu
I powie, żeś sam tego chciał!
Ilekroć gliniany
Szlam z duszy żeber opada,
Ona obleka w ran
Bandaże nowego gada:
Monstrum, co ssie swą jaźń.
Kokon-całun, Garota-stos;
Nieustająca kaźń
Marności syreni ma głos.
Rodzi z tego, co zabija.
Imię Jej: Annoika;
Motto: "jestem, bo przemijam".
Nie spoglądaj w lustro,Przyjacielu; tam czyha Jej
Język palący, srom
Gorący zębami Przejść;
Tam czyha Eleusis
Pieczara, zamknięta głazem
Grobowym i Isis
Sistrum, grające odrazę.
Korozja rozchyla
Już usta do wołań w otchłań
Ciągnących. Zła Scylla
Jest głodna odebrać swą dań.
Rozmiękczy Ci rozum,
Omami ruchem kruchych ciał,
Z Niebios zrzuci wozu
I powie, żeś sam tego chciał!
Ilekroć gliniany
Szlam z duszy żeber opada,
Ona obleka w ran
Bandaże nowego gada:
Monstrum, co ssie swą jaźń.
Kokon-całun, Garota-stos;
Nieustająca kaźń
Marności syreni ma głos.
czwartek, 18 września 2014
Dzienniczek Wicekrólowej Saskii
Teofano nie może już
Podejmować decyzji:
Opanowała ją ziębiąca groza
Khaalde - Demona zamkniętych drzwi.
Widziano królową, jak nóż
Chwyciwszy, drżąco gładzi
Ostrzem pierś - bezwzrocznie - jak gdyby spoza
Własnej duszy, aż poza kres dni...
Wydała mi rozkaz, by złóż
Bronić, aż w górach Myzji:
Niepomna; wszak sama widziała pożar,
Co rozwiał rudy śród pylnych zgliszcz...
Nadciąga Laodike, w mórz
Zbrojowych świetle bladym,
Siejąc Chaos; w czyich będziem obozach
Pod Stratonikeją - nie wie nikt.
![]() |
| William Blake - "The Triple Hecate" (1795) - by wikipedia |
niedziela, 3 sierpnia 2014
Przedszczek
Kompletna cisza, bez powiewu:
Tak wygląda świat w przeddzień gniewu.
Tam wszystko już przygotowane;
Tu domy ciche i zaspane.
Czwartej masakry już nie będzie.
Niczego nie będzie już wszędzie.
Lecz jeszcze przedszczek dopiero,
Choć słychać już tętent ogierów,
Słychać już wycie zza granicy
Szeolu; znać skry nawałnicy.
Dziś mam dzieci i piękną żonę
Jutro pójdę w nieznaną stronę...
Trzystu zginęło, lecąc do wód;
Hades okazał swój wielki głód!
Nikt znów nas zbrojnie nie obroni
- Nim tu dotrą, zobaczę koniec.
Dziewczynik! Dokąd mam Was wysłać,
Gdy Zachód, to islamu wyspa,
A Azja sprzymierza się właśnie
Z potęgą Szatana!? Nim zgaśnie
Wszystko, chciałbym choć spojrzeć jeszcze
Na Wasze twarzyczki - bezpieczne...
Wszystko płynie, wszystko przemija,
Los ludzki to wina niczyja.
And old people don't cry for they know
It's no worth, when buried is whole hope.
Tak wygląda świat w przeddzień gniewu.
Tam wszystko już przygotowane;
Tu domy ciche i zaspane.
Czwartej masakry już nie będzie.
Niczego nie będzie już wszędzie.
Lecz jeszcze przedszczek dopiero,
Choć słychać już tętent ogierów,
Słychać już wycie zza granicy
Szeolu; znać skry nawałnicy.
Dziś mam dzieci i piękną żonę
Jutro pójdę w nieznaną stronę...
Trzystu zginęło, lecąc do wód;
Hades okazał swój wielki głód!
Nikt znów nas zbrojnie nie obroni
- Nim tu dotrą, zobaczę koniec.
Dziewczynik! Dokąd mam Was wysłać,
Gdy Zachód, to islamu wyspa,
A Azja sprzymierza się właśnie
Z potęgą Szatana!? Nim zgaśnie
Wszystko, chciałbym choć spojrzeć jeszcze
Na Wasze twarzyczki - bezpieczne...
Wszystko płynie, wszystko przemija,
Los ludzki to wina niczyja.
And old people don't cry for they know
It's no worth, when buried is whole hope.
Etykiety:
apokalipsa,
bezsilność,
biada,
ból,
dzieci,
koniec,
przerażenie,
strach,
śmierć,
upadek,
zagłada,
zniszczenie
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)






