Pokazywanie postów oznaczonych etykietą strata. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą strata. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 grudnia 2015

Różana przyśpiewka (na Rosalia)

Romantyczna Róża wzbija się ku Słońcu,
Porzucając korzeń na swym drugim końcu.

Pragnąc, aby Anioł zstąpił ku niej z Nieba,
Zapomina spożyć święconego chleba.

Spada tedy, ścięta przez jastrzębie szpony,
Bo w łodydze nie ma zwykłej już ochrony;

Spada główka piękna z wysokiego miejsca,
Śmiercią ją ugodził w kaprysie Ciemiężca.

Różowe płateczki pożarte przez czerwie
Wzrosną w nowym kwieciu, nim znów ktoś je zerwie.


czwartek, 12 listopada 2015

Korzeń ukorzenia

Trzeba stracić
Wszystko, co da się stracić,
By przekroczyć bariery
I móc zyskać cokolwiek.

Trzeba dojść
Dokąd nikt nie chce dojść,
By móc złamać spoilery
Wszechbramne, aż duch się porwie

Nie będzie nadziei bez rozpaczy,
Nie nastanie ulga bez upokorzenia.
Zbawieni być mogą jedynie łajdacy
Żebrzący wkoło o ochłap sumienia.

Kwietna łąka
W nocy jest czernią,
Lecz ślepiec nie zna,
Gdy barwna w słońcu wybuchnie histeria...

Rzuć, proszę, kamień,
Rzuć we mnie!
Inaczej Ten, Który Kłamie
Nie wyjdzie ze mnie.

The Great Red Dragon and the Beast from the Sea - William Blake

sobota, 27 czerwca 2015

Last last minute

Wiele razy śnię o chwili,
Gdy bliscy przy mnie zebrani
Nie pozwolą mi się mylić,
Że dotarłem już do granic
Ostatniej wycieczki last minute.

Spoglądam po nich, poznaję
Twarze: ci mogący kochać
Płaczą, że nie pozostaję;
Inni, o świetlistych prochach
Idą po mnie na rozstaje.

Tylko Ciebie tam nie widzę,
Ukochana, choć widziałem
Wczoraj... Grasz już w innej lidze,
Mówiąc, że to ja nie chciałem
I nie trzymasz mych walizek.


wtorek, 29 lipca 2014

Tylko pasywa

Wszystko już oddałem:
Przeszłość, marzenia i chwałę
Niespełnionych czekań.
Malutkie "Ja" niesie rzeka.

Pozbawione wioseł,
Słabe, jak ten uschły kłosek,
Bezradne, skurczone,
Cudzego steru czepione,

Drży i kwili cicho;
Teraz nie ma już jak wysiąść...
Teraz choćby Słońce
Prażyło - nie kucnie w norce,

Choćby burza sroga
Szalała, nie będzie droga
Przerwana w zatoczce,
Co dawniej ulżyła trosce.

Buduję, śród błota,
W wielkich, publicznych robotach,
Zleconych podpisem
Niemojej dłoni; za misę

Pocieszeń, za zastrzyk
Z otumanienia - na capstrzyk.
Buduję katedrę,
Choć w szałasie lichym ziębnę.


czwartek, 29 maja 2014

Kawałek boskiej głowy

Rozbili mi głowę i czaszkę złamali
Z marmuru; w pół rozrąbali usta złote,
Jakby chcieli powiedzieć: "Już wiecznie zamilcz!
Wiecznie już w strzępach leż pod kościoła płotem!"

A wszak podobno bać się nie było czego:
Posągi nie mówią, rzeźby nie ożyją,
Nie zagrożą rybackim sieciom i brzegom
Wód, u których dusze złowione się myją.

I tak piętnaście przepłynęło centurii.
Śmiertelny potomek Zmartwychwstaniu wiernych,
Przekopując śmieci u drzwi dawnej kurii,
Wyciągnął z pietyzmem mój ochłap mizerny.

Dziś mieszkam na powrót w świątyni, w przepychu
Kolumnad, śród tłumów milczących nabożnie
W zachwytach. Choć nigdy nie żyłam, dyptychu
Anastasis i moje sięgnęło imię...

Tumblr inspired

sobota, 22 lutego 2014

Pewnego dnia


Pewnego dnia
Nie napotka już Slońce
Mego wzroku.

Pewnego dnia
Przyjaciele, których moce
Rozwiały czasu,

Zejdą się
Ten ostatni raz, by milczeniem
Udawać smutno,

Że widzą cień
Niedostrzegalny w żylnych drżeniach,
Ni wczoraj, ni jutro.

I to już wszystko.
Nic więcej się nie stanie.
Znów wzejdzie dzień,

A co było
We mnie - kto powie - skłamie,
Że wie.



wtorek, 7 stycznia 2014

Kamea Ptolemeuszów (z cyklu: "Pieśni o umierających snach")

Drugi mąż, drugi brat, nareszcie w tle.
Ileż kroków trzeba było zrobić, ile przejść, przez
Zgliszcza i krew, przez ogień i szczęk oręża,
Ile poświęcić, by teraz w wieczność pierś wyprężać...

Ten kamień, to cały Egipt, to cały znany świat;
Przedsiębiorstwo doskonale zarządzane, aby strat
Nie czynić więcej właścicielom, zmęczonym
Zadawaniem wzajem sobie... strat. Słony

Jest smak dwóch koron... Białej jak bandaże
Mumii, czerwonej, jak miecz ociekający z marzeń.
Ostatnim Dwojgu na tronie wiwaty śle tłum
Za parę miedzianych monet. „Nim szum

Ucichnie, każ nam zrobić, Kochany, kameę
I do morza ją wrzuć, by złotą naszą erę
Za tysiąc lat wspomnieli potomkowie tych,
Którychśmy uprawiali, jak len, jak zboże, na...zbyt.“



niedziela, 24 listopada 2013

Pogrzebanie Juana II Księcia Gandii

Zabijałeś, mój synu, a teraz, teraz
Będziesz grzebany - to ostatnia potrzeba.
Niech już nie patrzą na Ciebie, by łzy sprzedać
Tanie; starczy moje ich wylanie szczere.

Nauczyłem Cię wszystkiego, czym dziś... broczysz;
Pokazałem, jak z wysoka patrzeć w nocy
Mroki, jak się nie bać wrogów i wszechmocy
Boga, jak od wiary ku potędze kroczyć.

Nauczyłem, namaściłem, wyprawiłem
W drogę, która piękne miała tylko chwile.
Wiń mnie synu, tam, w zaświatach! Wiń, na ile
Winić może trup topielca, Tybru iłem

Przyodziany na piekielną drogę w ciemność.
Moje Dziecię! Tobie dałem mroki w lenno,
Może przeto tam, po drugiej stronie, zadość
Czynić będzie twa domena czarcim hienom...

Zadość... Zwróć im znak ganfaloniere, zwróć im
Tytuł w Gandii, Sessie, Neapolu; z krótszym
Mianem, z bledszym wianem, tylko wróć! Och, jak złym
Ci byłem ojcem! Jaki świat jest dziś pusty

Bez Ciebie, śród oblegających gród Forlì,
Śród walczących z chorągwiami wielkiej Francji,
Śród watykańskich korytarzy, skąd orli
Twój wzrok świateł czerwonych patrzył Subury...

Dziś już nie trza Ci ognia hrabin-kurtyzan;
O, mój Juanie! Niech tu, w ogrodzie, bryza
Ukoi zastygły już w tobie szał życia.
Teraz znów mi bądź małym chłopcem. Od krzyża,

Z dala od tego krzyża, co Cię wyklętym
Uczynił, wezmę Cię znów, jak przed laty, nim
Zadnieje, zaniosę pod wyniosły cyprys
I dłońmi dół wykopię, płaczem bezsilnym

Obmyję... Bez Ciebie brak mi sił... Brak mi sił...
Będę Cię widział, gdy zimą wiatr będzie wył
W gałęziach, gdy topiel rozpaczy, świat, co zgnił
Wraz z Tobą z mej ręki, i mych dopłynie żył.















Ten wiersz został zainspirowany sceną z serialu "Rodzina Borgiów" (oryg. "The Borgias" - N. Jordan, 2011-2013, Showtime), kiedy papież Aleksander VI własnoręcznie grzebie w ogrodzie swego ukochanego syna Juana Borgię. 


poniedziałek, 16 września 2013

Kosmas w Czyśćcu

Ja jestem Kosmas Indikopleustes.
Pływałem do Indii, widziałem Ceutę;
Śmierć mnie zastała tam przy okręcie.

Wędruję teraz bezdrożem Czyśćca,
Bez gwiezdnych znaków, nadziei wyjścia;
Nie wiem, lat dziesięć, dwieście, czy trzysta...

Bezwietrzna strefa szarych bałwanów,
Zmilczana w Biblii i w sur Koranu
Zaklęciach, płynie bez steru, bez planu...

Przenika mnie, jak toń oka sieci,
Jedynie wspomnieniem o życiu świeci,
Jedynie wskazuje, com myślą wskrzesił.

Czekanie minęło, nadzieja, opita
Rosą umarłych bez zmartwychwstania, chwyta
Bezwładnie burty i zaraz, zmyta,

Po stokroć zmyta, powraca wciąż słabsza.
Jutro nie zdoła już przybyć; Panna w brzaskach
Skąpana przebrzmiałych! Zostanie abstrakt:

Odcieleśnienie, rudymentacja,
Imię, pożarte przez hibernację.
Pierwsza, ostatnia, pośrenia stacja...

Czas rozpadł się, zgnił, rozsypał w pył.
Kosmas Indikopleustes; czy taki był?
Śmierć mnie zastała... Będę tu tkwił...

wtorek, 23 października 2012

Na ucho

Nie mów nikomu...
Niech nawet tam trafi mnie pomór,
Ale ja chcę już wrócić do domu!
Do domu, do domu...

Do bloku w blokowisku,
Na dziesiąte piętro, w ścisku,
Ze starą windą, brudnymi korytarzami,
Z nieprzyjemnymi sąsiadami,
Z letnimi zimą kaloryferami - do domu,
Do domu...

Niech już będzie, że ambicji bez,
Niech się śmieją, aż do łez;
Niech znów będzie praca,
Ta, z tych pierwszych -
- Bez perspektyw;
Niech znów wracam autobusem
I tramwajem, kursem
Przez zirytowane tłumy...

Nie mów nikomu...
Wiem, że nie ma już domu.
Kiedy mówię, że chcę wracać,
Rozumiem, że obracam
Tyko szklaną kulę
Wspomnień.

...Ale nie chcę, nie chcę oprzytomnieć!

Podobno
Wstępując na łódź, na barkę
Zachodniego Słońca,
Wśród drgawek tysiąca
Ostatnich, widać matkę, starkę
I ojca, co odszedł już dawno.

Podobno widać... dom,
Ten sam,
Stracony.