Pomarańczowa kołdra zawisła
Tuż nad Stadionem Lecha:
Widok, jak w tych kolorowych pismach,
Na które nikt nie czeka.
Darmowe bezsłowie rozdawane
Nieumiejącym czytać
Wyrzyna w głowie różową ranę:
"Popatrz sobie - nie pytaj"...
Za chwilę mrok zamorzy ostatnie
Ślady myśli w bagnie snów;
Pomarańczowa kołdra pramatnię
Odkryje o brzasku... znów.
Znów przebudziłem się pełen przerażenia. Ból rozerwał powieki uśpione w miriadzie gnostyckich światów i generacji. Raz jeszcze zapragnąłem biec i schować się przed gorgonowym wzrokiem Archontów, spoglądających, jak cerber naziemny - z Góry Annoiki. Dusza moja na imię ma Apollodora, bo Pan Światłości mi ją podarował. Niech te wiersze - opowieści o Bogach zrodzonych ze smutku, będą ostatnim tchnieniem dla Niego wdzięczności...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą facebook. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą facebook. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 27 czerwca 2016
środa, 26 czerwca 2013
#[Lubię to!]?
Na zgliszczach przyjaźni, w kryptach rozmalowanych
Freskami sztucznych uśmiechów odrzucenia, w blichtr
Strojna, jak karczma czekająca na sabat strzyg
Z Szeolu, dziewka się wdzięczy, snując swe plany.
Oto Facebook, arena małych egoizmów,
Targ niewysłuchanych zwierzeń, niedostrzeżonych
Łez! To Facebook - Midasa łeb, już bez korony,
Już złotem zakażony wywiad-rzeka z... Dyzmą!
Pandemonium kliknięć, sejmik roztańczonych mgnień
Niespamiętanych, zwiędłych, nim rozkwitła o nich
Myśl... Oto Facebook, pakuneczek, co poronił
Swą osnowę, osuniętą w bladej liczby czerń.
Social networking, narkotyczne opętanie,
W nieustającym upojeniu pogoń za czczym
Wyobrażeniem siebie w jednej ikonie, dym
Bez płomienia, nigdy niedokończone zdanie...
Wchodzisz w to? Lubisz to? Ilu chcesz polubień? Targ
Nigdy się nie skończy, choć dawno przeminie czar.
Freskami sztucznych uśmiechów odrzucenia, w blichtr
Strojna, jak karczma czekająca na sabat strzyg
Z Szeolu, dziewka się wdzięczy, snując swe plany.
Oto Facebook, arena małych egoizmów,
Targ niewysłuchanych zwierzeń, niedostrzeżonych
Łez! To Facebook - Midasa łeb, już bez korony,
Już złotem zakażony wywiad-rzeka z... Dyzmą!
Pandemonium kliknięć, sejmik roztańczonych mgnień
Niespamiętanych, zwiędłych, nim rozkwitła o nich
Myśl... Oto Facebook, pakuneczek, co poronił
Swą osnowę, osuniętą w bladej liczby czerń.
Social networking, narkotyczne opętanie,
W nieustającym upojeniu pogoń za czczym
Wyobrażeniem siebie w jednej ikonie, dym
Bez płomienia, nigdy niedokończone zdanie...
Wchodzisz w to? Lubisz to? Ilu chcesz polubień? Targ
Nigdy się nie skończy, choć dawno przeminie czar.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
