Ciemne moce
Uwzięły się na noce
W czeluściach strachu
Leżę sam wołając przodków imion
Bezskutecznie
Oni nie przyjdą
Nie przyjdą nigdy
Oni nie znają
Nie znają żadnej łagodności formy
Zalani głazem w płynie
Klęczą
Na skraju ziemi niczyjej
Mi nie pomogą
Bo sami się męczą
Okrutnie
Aby utrzymać choć okruch
Wspomnienia
Śród dusz
Co jeszcze nie weszły do cienia
Leżę sam, na mokrej ziemi
Pełnej gnijących korzeni
Leżę tam, gdzie gwiazdy
W obłoku miasta
Wyblakły jak każdy
Kto pragnął się przebić nim zgasła
Lampa na wielkim murze
Z cierniowej stali
Leżę sam
Na wznak, jak umarli
Wszystko już mam
Gotowe
Niech w końcu zgaśnie światło
Wszystko gotowe
Znów przebudziłem się pełen przerażenia. Ból rozerwał powieki uśpione w miriadzie gnostyckich światów i generacji. Raz jeszcze zapragnąłem biec i schować się przed gorgonowym wzrokiem Archontów, spoglądających, jak cerber naziemny - z Góry Annoiki. Dusza moja na imię ma Apollodora, bo Pan Światłości mi ją podarował. Niech te wiersze - opowieści o Bogach zrodzonych ze smutku, będą ostatnim tchnieniem dla Niego wdzięczności...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gotowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gotowe. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 15 października 2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)
