Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niebyt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niebyt. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 października 2019

Mors mea atrox erit

ciągle się boję
że tuż za rogiem
czai się koniec

i nie jest motylem czarnoskrzydłym
o pałających ślepiach
co trzepotem w wietrzny chaos wydmy
wzbija w czasu stepach

nie jest krzykiem potępienia
predestynowanych
ni co lśnienie w mrok zmienia
złem od urażonej many

nie jest sądem ni rozdrożem
ni drzwiami
nie czeka aż się ukorzę
gdy sumienie plami

lecz jedynie
przewinie mnie
jak szpulę w kinie

jedynie

Dziga Vertov [Public domain]











Ilustracja stworzona za pomocą narzędzia DALL·E OpenAI” 241002


sobota, 24 stycznia 2015

Dojrzałość

z wielkich marzeń
przelanych niewypłyniętą krwią
pozostały jedynie
nędzarza drobne przyjemności

czasu kosiarze
eony w trąby już dmą
i zaraz dzień przeminie
i już kruszeją kości

myśl o karze
za grzechy kwiatów miot
wydaje co wzrośnie w dynie
wydrążone z litości

jeszcze się żarzę
udaję jeszcze jakiś pląs
w nadziei że odczynię
złego oka dotyk złości

unoszony na parze
co zaraz się skropli wgłąb
acheronu kąpiel w winie
odgrywam choć już sumienie pości

na zawsze razem
ja i mój sen za progiem mąk
do studni schodzimy na linie
by wytrwać w nicości

Hans Memling - Vanity and Salvation

sobota, 22 lutego 2014

Pewnego dnia


Pewnego dnia
Nie napotka już Slońce
Mego wzroku.

Pewnego dnia
Przyjaciele, których moce
Rozwiały czasu,

Zejdą się
Ten ostatni raz, by milczeniem
Udawać smutno,

Że widzą cień
Niedostrzegalny w żylnych drżeniach,
Ni wczoraj, ni jutro.

I to już wszystko.
Nic więcej się nie stanie.
Znów wzejdzie dzień,

A co było
We mnie - kto powie - skłamie,
Że wie.



środa, 19 czerwca 2013

Krańce Wieczności

Drewniane wezgłowie w zimnej sali;
Ciemno; zaduch krwi opadłej w gęstwę
Gnuśności: myśli nie trzeba palić,
Już się rozpierzchły za własnym szczęściem.

Cóż by tu więcej zdziałały, skoro
Z nich żadna ciał poruszyć nie zdoła,
By powstały... Rzemieślnik, czy prorok,
Do jednego wszyscy wrócą koła.

Płaczę po Nim i po Niej rozpaczam,
Bo Ich kroczę drogą, ku pustki mgłom
I bagnom smętnym, skąd żadna praca
Wydobyć nie może, ni Zeusa grom.

Gdy się żegnaliśmy, padały słów
Zaklęcia: „Spotkamy się po tamtej
Stronie!“... Lecz, gdy złączy nas śmierci rów,
Będziemy, jak dwa wieczności krańce.