Pokazywanie postów oznaczonych etykietą potępienie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą potępienie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 listopada 2015

Korzeń ukorzenia

Trzeba stracić
Wszystko, co da się stracić,
By przekroczyć bariery
I móc zyskać cokolwiek.

Trzeba dojść
Dokąd nikt nie chce dojść,
By móc złamać spoilery
Wszechbramne, aż duch się porwie

Nie będzie nadziei bez rozpaczy,
Nie nastanie ulga bez upokorzenia.
Zbawieni być mogą jedynie łajdacy
Żebrzący wkoło o ochłap sumienia.

Kwietna łąka
W nocy jest czernią,
Lecz ślepiec nie zna,
Gdy barwna w słońcu wybuchnie histeria...

Rzuć, proszę, kamień,
Rzuć we mnie!
Inaczej Ten, Który Kłamie
Nie wyjdzie ze mnie.

The Great Red Dragon and the Beast from the Sea - William Blake

czwartek, 29 maja 2014

Kawałek boskiej głowy

Rozbili mi głowę i czaszkę złamali
Z marmuru; w pół rozrąbali usta złote,
Jakby chcieli powiedzieć: "Już wiecznie zamilcz!
Wiecznie już w strzępach leż pod kościoła płotem!"

A wszak podobno bać się nie było czego:
Posągi nie mówią, rzeźby nie ożyją,
Nie zagrożą rybackim sieciom i brzegom
Wód, u których dusze złowione się myją.

I tak piętnaście przepłynęło centurii.
Śmiertelny potomek Zmartwychwstaniu wiernych,
Przekopując śmieci u drzwi dawnej kurii,
Wyciągnął z pietyzmem mój ochłap mizerny.

Dziś mieszkam na powrót w świątyni, w przepychu
Kolumnad, śród tłumów milczących nabożnie
W zachwytach. Choć nigdy nie żyłam, dyptychu
Anastasis i moje sięgnęło imię...

Tumblr inspired

środa, 8 stycznia 2014

Faraon i Koran (z cyklu: "Pieśni o umierających snach")

Czyż ten najmniejszy z twych poddanych przez morze
Nie uciekł, grożąc: „Potęgę taką kiedyś stworzę,
Co obali piramidy twoich przodków!“? Tyś go nie ujął,
A on spłodził synów i wnuki... i wnuki. Szanując

Tylko jedną księgę, tylko jeden nakaz, osiedli
Cicho śród kolumn twych stolic. Z Nilu pili i jedli,
Lecz nie modlili się wcale do bogów! Czekali na znak.
I przyszedł Jeden, co świat twój wywrócił na wspak.

Lecz oni dalej czekali na znak. Bo czy łagodność
Przewróci piramidy? I przyszedł Drugi: „Dość!“
- Krzyknął - i na wielbłądach hordy popędził
Hord! Spalił pałace, aż po ostatni dach.

Lecz ciągle trwały piramidy... zapomniane.
A kiedy minęły kolejne pałace, w ten zaścianek,
Dawnego cień królestwa, znów wrzucił ktoś księgę
- Jedyną: „Spełnijmy wreszcie pierwszą przysięgę!“


niedziela, 24 listopada 2013

Pogrzebanie Juana II Księcia Gandii

Zabijałeś, mój synu, a teraz, teraz
Będziesz grzebany - to ostatnia potrzeba.
Niech już nie patrzą na Ciebie, by łzy sprzedać
Tanie; starczy moje ich wylanie szczere.

Nauczyłem Cię wszystkiego, czym dziś... broczysz;
Pokazałem, jak z wysoka patrzeć w nocy
Mroki, jak się nie bać wrogów i wszechmocy
Boga, jak od wiary ku potędze kroczyć.

Nauczyłem, namaściłem, wyprawiłem
W drogę, która piękne miała tylko chwile.
Wiń mnie synu, tam, w zaświatach! Wiń, na ile
Winić może trup topielca, Tybru iłem

Przyodziany na piekielną drogę w ciemność.
Moje Dziecię! Tobie dałem mroki w lenno,
Może przeto tam, po drugiej stronie, zadość
Czynić będzie twa domena czarcim hienom...

Zadość... Zwróć im znak ganfaloniere, zwróć im
Tytuł w Gandii, Sessie, Neapolu; z krótszym
Mianem, z bledszym wianem, tylko wróć! Och, jak złym
Ci byłem ojcem! Jaki świat jest dziś pusty

Bez Ciebie, śród oblegających gród Forlì,
Śród walczących z chorągwiami wielkiej Francji,
Śród watykańskich korytarzy, skąd orli
Twój wzrok świateł czerwonych patrzył Subury...

Dziś już nie trza Ci ognia hrabin-kurtyzan;
O, mój Juanie! Niech tu, w ogrodzie, bryza
Ukoi zastygły już w tobie szał życia.
Teraz znów mi bądź małym chłopcem. Od krzyża,

Z dala od tego krzyża, co Cię wyklętym
Uczynił, wezmę Cię znów, jak przed laty, nim
Zadnieje, zaniosę pod wyniosły cyprys
I dłońmi dół wykopię, płaczem bezsilnym

Obmyję... Bez Ciebie brak mi sił... Brak mi sił...
Będę Cię widział, gdy zimą wiatr będzie wył
W gałęziach, gdy topiel rozpaczy, świat, co zgnił
Wraz z Tobą z mej ręki, i mych dopłynie żył.















Ten wiersz został zainspirowany sceną z serialu "Rodzina Borgiów" (oryg. "The Borgias" - N. Jordan, 2011-2013, Showtime), kiedy papież Aleksander VI własnoręcznie grzebie w ogrodzie swego ukochanego syna Juana Borgię. 


sobota, 5 października 2013

ISON

koronalny wyrzut masy
przybywa niebieska kaczyna
ja-syn
ja-słońce
ja-spełnienie
ja lament i piołun

czytajcie apokalipsę
wypatrujcie końca co wszystko zaczyna
może już czas
może zniszczeniem
może karą i sponiewieraniem
może oto buduje się niebiańska świątynia

a jeśli nie nawet
bo wszystko spali znów na zaczynach
zawsze warto
zawsze trzeba
zawsze niepokój każe
zawsze jednemu świeczkę drugiemu ogarek

ostatecznie cóż to za różnica
czy koniec świata i sąd i kara i wina
jak trąd czy
jak złodziej nocą
jak spotyka wszystkich razem czy
jak każdego w samotnym piekle z osobna

sobota, 24 sierpnia 2013

Drganie od włosów

Golę się, depiluję, skubię, ścieram włosy,
Pozbawiam skrytości intencje, dla rosy,
Aby mogła płynąć wzdłuż wystających piszczeli,
Pomiędzy załamaniami po kądzieli
I mieczu odziedziczonymi.

Liżesz mnie, całujesz, wysysasz, pijesz,
W pragnieniu, by oczyścić szyję
Pod topór zatracenia: niech uroczyste
Konanie otworzy nabrzmiałą cystę
I krwawej wnętrze ukaże brzoskwini!

Niech się rozpadnę na cząstki, atomy i jony,
Niech się roztuli nareszcie ikony
Trójdeska na pierwotne: lęk, chaos, bezgłowie!
Bez obaw, ja nie ujdę, jak Mojżesz w sitowie,
Co parawanem skrywa gorzko-słony mit.

Upadnę, niech zdepcze mnie Światłość,
Może choć wtedy ciągle nie będzie brakło,
Może spalony we wnętrzu wulkanu,
Z Demonem na Radzie Stanu,
Odnajdę porządek we wnętrzu pustyni...

Bez drgań, bez ścieżek, bez dążeń,
Na końcu końców, skąd żaden zalążek
Już nie wypłynie. Obrabowany z siebie,
Bezokie spojrzenie utkwię w glebie
I skończy się ten Gorgony mim.



niedziela, 16 czerwca 2013

Dar i przekleństwo

Otrzymałem dar
Od Bogów Jasnych w niebie
I zawistnych kar
Przekleństwo od dni przebieg
Ziemskich, co strzegą
Archontów. Jasność czysta
Budząc się wstęgą
Westchnienia, zanim usta
Zwilży do śpiewu,
Zaraz skradziona spływa
Na dno wyziewów
Podziemnych. Jasność krzywa,
Leniwa jasność;
Nigdy nie ujrzy morza:
Zgubiła hasło,
Duch w niej ciężko zachorzał.
Tu, na powierzchni,
Nie jest już rzeką, wpływa
W grunt ciężki,
Jak wadi, w piach się skrywa.
Czemuż mnie budzi,
Skoro nie poprowadzi
Powyżej ludzi
Przeklętych smolnej kadzi?
Otrzymałem dar
Od Bogów w jakimś niebie,
Lecz biesiad ich gwar
Kołatką tak kolebie,
Że w szczęściu swoim
Przestali słuchać własnych
Dzieci, gdy stoi
Które chwilkę, tam, w Jasnym...