Tak, wszystko stracić
Mogę w jednym momencie:
Dni, to piraci.
Znów przebudziłem się pełen przerażenia. Ból rozerwał powieki uśpione w miriadzie gnostyckich światów i generacji. Raz jeszcze zapragnąłem biec i schować się przed gorgonowym wzrokiem Archontów, spoglądających, jak cerber naziemny - z Góry Annoiki. Dusza moja na imię ma Apollodora, bo Pan Światłości mi ją podarował. Niech te wiersze - opowieści o Bogach zrodzonych ze smutku, będą ostatnim tchnieniem dla Niego wdzięczności...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marność. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 24 października 2017
niedziela, 6 grudnia 2015
Różana przyśpiewka (na Rosalia)
Romantyczna Róża wzbija się ku Słońcu,
Porzucając korzeń na swym drugim końcu.
Pragnąc, aby Anioł zstąpił ku niej z Nieba,
Zapomina spożyć święconego chleba.
Spada tedy, ścięta przez jastrzębie szpony,
Bo w łodydze nie ma zwykłej już ochrony;
Spada główka piękna z wysokiego miejsca,
Śmiercią ją ugodził w kaprysie Ciemiężca.
Różowe płateczki pożarte przez czerwie
Wzrosną w nowym kwieciu, nim znów ktoś je zerwie.
Porzucając korzeń na swym drugim końcu.
Pragnąc, aby Anioł zstąpił ku niej z Nieba,
Zapomina spożyć święconego chleba.
Spada tedy, ścięta przez jastrzębie szpony,
Bo w łodydze nie ma zwykłej już ochrony;
Spada główka piękna z wysokiego miejsca,
Śmiercią ją ugodził w kaprysie Ciemiężca.
Różowe płateczki pożarte przez czerwie
Wzrosną w nowym kwieciu, nim znów ktoś je zerwie.
Etykiety:
Anioł,
cykl życia,
koniec,
kwiaty,
marność,
materia,
odnowa,
pułapka,
róża,
strata,
ścięcie,
ślepa uliczka,
śmierć,
upadek,
wzlot,
zagłada,
zniszczenie
czwartek, 12 listopada 2015
Korzeń ukorzenia
Trzeba stracić
Wszystko, co da się stracić,
By przekroczyć bariery
I móc zyskać cokolwiek.
Trzeba dojść
Dokąd nikt nie chce dojść,
By móc złamać spoilery
Wszechbramne, aż duch się porwie
Nie będzie nadziei bez rozpaczy,
Nie nastanie ulga bez upokorzenia.
Zbawieni być mogą jedynie łajdacy
Żebrzący wkoło o ochłap sumienia.
Kwietna łąka
W nocy jest czernią,
Lecz ślepiec nie zna,
Gdy barwna w słońcu wybuchnie histeria...
Rzuć, proszę, kamień,
Rzuć we mnie!
Inaczej Ten, Który Kłamie
Nie wyjdzie ze mnie.
Wszystko, co da się stracić,
By przekroczyć bariery
I móc zyskać cokolwiek.
Trzeba dojść
Dokąd nikt nie chce dojść,
By móc złamać spoilery
Wszechbramne, aż duch się porwie
Nie będzie nadziei bez rozpaczy,
Nie nastanie ulga bez upokorzenia.
Zbawieni być mogą jedynie łajdacy
Żebrzący wkoło o ochłap sumienia.
Kwietna łąka
W nocy jest czernią,
Lecz ślepiec nie zna,
Gdy barwna w słońcu wybuchnie histeria...
Rzuć, proszę, kamień,
Rzuć we mnie!
Inaczej Ten, Który Kłamie
Nie wyjdzie ze mnie.
![]() |
| The Great Red Dragon and the Beast from the Sea - William Blake |
Etykiety:
histeria,
klęska,
kłamca,
łajdak,
marność,
odnowa,
okaleczenie,
potępienie,
rozpacz,
strata,
sumienie,
ślepa uliczka,
upadek,
upokorzenie,
wstyd,
żebranie
sobota, 24 stycznia 2015
Dojrzałość
z wielkich marzeń
przelanych niewypłyniętą krwią
pozostały jedynie
nędzarza drobne przyjemności
czasu kosiarze
eony w trąby już dmą
i zaraz dzień przeminie
i już kruszeją kości
myśl o karze
za grzechy kwiatów miot
wydaje co wzrośnie w dynie
wydrążone z litości
jeszcze się żarzę
udaję jeszcze jakiś pląs
w nadziei że odczynię
złego oka dotyk złości
unoszony na parze
co zaraz się skropli wgłąb
acheronu kąpiel w winie
odgrywam choć już sumienie pości
na zawsze razem
ja i mój sen za progiem mąk
do studni schodzimy na linie
by wytrwać w nicości
przelanych niewypłyniętą krwią
pozostały jedynie
nędzarza drobne przyjemności
czasu kosiarze
eony w trąby już dmą
i zaraz dzień przeminie
i już kruszeją kości
myśl o karze
za grzechy kwiatów miot
wydaje co wzrośnie w dynie
wydrążone z litości
jeszcze się żarzę
udaję jeszcze jakiś pląs
w nadziei że odczynię
złego oka dotyk złości
unoszony na parze
co zaraz się skropli wgłąb
acheronu kąpiel w winie
odgrywam choć już sumienie pości
na zawsze razem
ja i mój sen za progiem mąk
do studni schodzimy na linie
by wytrwać w nicości
![]() |
| Hans Memling - Vanity and Salvation |
Etykiety:
Acheron,
bezsilność,
biada,
kąpiel,
marność,
niebyt,
nieodwracalne,
podróż,
przemijanie,
sen,
śmierć,
taniec,
wieczność,
zapomnienie,
złamanie
niedziela, 28 grudnia 2014
Wahanie DonHaeda
Oto, co mi się przydarzyło - powiedział DonHaedo,
Lecz zapomniał, co.
Przyszło mu na myśl tylko jego credo:
"Udawaj, że walczysz, nawet, gdy spadasz na dno!"
I co było dalej? Co zwykle, jak zawsze:
Odmachnąć się złu chciał, lecz przeczytał
"Kazanie na Górze" i wszelkie myśli zbawcze
W grzechu ugrzęzły rozkwitach.
Nie da się walczyć. Walka i tak jest złem.
Ucieleśniony w człowieku,
Zawsze będę na samym padołu dnie.
Na nędzę bytu nie ma leku.
Urodziłem się, więc umrę, pognębiony.
Wierzący, więc nigdy niezbawiony. Chrystus
Za bardzo wyśrubował wymagania. Korony
Nie dostanę; nadzieja prysła.
I chciał po prostu iść dalej.
Jednak już wszystkie szlabany zamknięto.
Musiał pozostać zakałą,
Bo życiem wypalił swe piętno.
czwartek, 30 października 2014
Korozja w lustrze
Niezłomna złodziejka
Rodzi z tego, co zabija.
Imię Jej: Annoika;
Motto: "jestem, bo przemijam".
Nie spoglądaj w lustro,
Przyjacielu; tam czyha Jej
Język palący, srom
Gorący zębami Przejść;
Tam czyha Eleusis
Pieczara, zamknięta głazem
Grobowym i Isis
Sistrum, grające odrazę.
Korozja rozchyla
Już usta do wołań w otchłań
Ciągnących. Zła Scylla
Jest głodna odebrać swą dań.
Rozmiękczy Ci rozum,
Omami ruchem kruchych ciał,
Z Niebios zrzuci wozu
I powie, żeś sam tego chciał!
Ilekroć gliniany
Szlam z duszy żeber opada,
Ona obleka w ran
Bandaże nowego gada:
Monstrum, co ssie swą jaźń.
Kokon-całun, Garota-stos;
Nieustająca kaźń
Marności syreni ma głos.
Rodzi z tego, co zabija.
Imię Jej: Annoika;
Motto: "jestem, bo przemijam".
Nie spoglądaj w lustro,Przyjacielu; tam czyha Jej
Język palący, srom
Gorący zębami Przejść;
Tam czyha Eleusis
Pieczara, zamknięta głazem
Grobowym i Isis
Sistrum, grające odrazę.
Korozja rozchyla
Już usta do wołań w otchłań
Ciągnących. Zła Scylla
Jest głodna odebrać swą dań.
Rozmiękczy Ci rozum,
Omami ruchem kruchych ciał,
Z Niebios zrzuci wozu
I powie, żeś sam tego chciał!
Ilekroć gliniany
Szlam z duszy żeber opada,
Ona obleka w ran
Bandaże nowego gada:
Monstrum, co ssie swą jaźń.
Kokon-całun, Garota-stos;
Nieustająca kaźń
Marności syreni ma głos.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)





