Ukoję twój ból, Kochanie:
Za tych sto rozbitych szklanek
Praktyczny kubek z plastiku,
Za czas - całusów bez liku:
I za czas, gdy mnie nie było,
I za chwile, kiedy bryłą
Kłótliwą oblepialiśmy
Każdą jawę i wszystkie sny,
I za momenty sciszone
Od słów na prędce chybionych,
I za wybór - które z naszych
Serc na budów złamać zaczyn...
Pocałuję Cię, utulę,
Może nawet Ci koszulę
Uprasuję, ale w końcu
Zamilcz, moje małe Słońce!
Zamilcz i nie pytaj więcej,
Jak ukoić drganie w szczęce,
Po stracie samego siebie.
Przecież nikt wszystkiego nie wie!
Znów przebudziłem się pełen przerażenia. Ból rozerwał powieki uśpione w miriadzie gnostyckich światów i generacji. Raz jeszcze zapragnąłem biec i schować się przed gorgonowym wzrokiem Archontów, spoglądających, jak cerber naziemny - z Góry Annoiki. Dusza moja na imię ma Apollodora, bo Pan Światłości mi ją podarował. Niech te wiersze - opowieści o Bogach zrodzonych ze smutku, będą ostatnim tchnieniem dla Niego wdzięczności...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą targ. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą targ. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 28 lipca 2014
wtorek, 27 maja 2014
Ascend [gadżety]
Testy, testy, szukanie, sprawdzanie;
Cortex, Snapdragon, Snapdragon czterysta;
Jaka rozdzielczość, jakie taktowanie;
Android - "Emocja" - jak się z niej korzysta?
Tysiąc osiemdziesiąt na siedemset dwadzieścia,
Czy dziewięćset ileś na osiemset czterdzieści?
Czy ma widżety, czy ma "efekt przejścia"?
Ile się plików w pamięci pomieści?
Wewnętrzna, zewnętrzna... Motywy i strony;
Od kiedy na rynku, czy nie resetuje,
Czy aby na pewno dobrze wyważony?...
Nie mogę się skupić... Sprzedawcy, to zbóje!
Chyba ten, tak, nie! Może tamten, albo nie...
Za ile to było w e-sklepie, czy dostawa darmo,
Czy ubezpieczenie w cenie, na jakiej stronie...
Jak wiele zachodu pożera marność...
.......................................................................
Nabyłem. Włączyłem. Ustawiłem.
Ustawiałem kilka dni. A może on ustawiał...
Właściwie, gdzie ja go rzuciłem?
Eeee, to tylko szkła i blachy kawał...
Ale widziałem nowy, inny, piękny,
Lśniący, większy, jaśniejszy, lepszej
Rozdzielczości... Sęk w tym,
Że ten ostatni wciąż tu jest gdzieś...
.......................................................................
Ile trzeba wydać, żeby się zacząć sycić
Posiadaniem? Nie, uzależniają nie rzeczy,
Lecz ich ich żądzy ciągłe wici.
Próżno sumienie złorzeczy...
Cortex, Snapdragon, Snapdragon czterysta;
Jaka rozdzielczość, jakie taktowanie;
Android - "Emocja" - jak się z niej korzysta?
Tysiąc osiemdziesiąt na siedemset dwadzieścia,
Czy dziewięćset ileś na osiemset czterdzieści?
Czy ma widżety, czy ma "efekt przejścia"?
Ile się plików w pamięci pomieści?
Wewnętrzna, zewnętrzna... Motywy i strony;
Od kiedy na rynku, czy nie resetuje,
Czy aby na pewno dobrze wyważony?...
Nie mogę się skupić... Sprzedawcy, to zbóje!
Chyba ten, tak, nie! Może tamten, albo nie...
Za ile to było w e-sklepie, czy dostawa darmo,
Czy ubezpieczenie w cenie, na jakiej stronie...
Jak wiele zachodu pożera marność...
.......................................................................
Nabyłem. Włączyłem. Ustawiłem.
Ustawiałem kilka dni. A może on ustawiał...
Właściwie, gdzie ja go rzuciłem?
Eeee, to tylko szkła i blachy kawał...
Ale widziałem nowy, inny, piękny,
Lśniący, większy, jaśniejszy, lepszej
Rozdzielczości... Sęk w tym,
Że ten ostatni wciąż tu jest gdzieś...
.......................................................................
Ile trzeba wydać, żeby się zacząć sycić
Posiadaniem? Nie, uzależniają nie rzeczy,
Lecz ich ich żądzy ciągłe wici.
Próżno sumienie złorzeczy...
poniedziałek, 7 października 2013
Socjofobia
stado
śmierdzące bawoły
gnająca na zatracenie masa
taniec podeptań potok potrąceń
czerń cisnąca upchaniem duszności
nic nie widzę nie mogę oddychać
jadą
pływają śród smoły
rozlewanej z ich własnych gardzieli
opluwają się wzrokiem ścigając
dyszel kieratu padają wstają
nie chcę ich widzieć nie chcę oddychać
radość
kradziona pospołu
kradziona wzajem odsprzedawana
wleczona skonana poszarpana
jak ciało hektora u bram troi
oni mnie widzą choć nie oddycham
nago
wrzucają w te doły
nad którymi śmiech ich nie ustaje
nad którymi tańcują aż do krwi
mojej aż do bulgotu z ust do wyć
już nie dbają że nie oddycham
śmierdzące bawoły
gnająca na zatracenie masa
taniec podeptań potok potrąceń
czerń cisnąca upchaniem duszności
nic nie widzę nie mogę oddychać
jadą
pływają śród smoły
rozlewanej z ich własnych gardzieli
opluwają się wzrokiem ścigając
dyszel kieratu padają wstają
nie chcę ich widzieć nie chcę oddychać
radość
kradziona pospołu
kradziona wzajem odsprzedawana
wleczona skonana poszarpana
jak ciało hektora u bram troi
oni mnie widzą choć nie oddycham
nago
wrzucają w te doły
nad którymi śmiech ich nie ustaje
nad którymi tańcują aż do krwi
mojej aż do bulgotu z ust do wyć
już nie dbają że nie oddycham
środa, 26 czerwca 2013
#[Lubię to!]?
Na zgliszczach przyjaźni, w kryptach rozmalowanych
Freskami sztucznych uśmiechów odrzucenia, w blichtr
Strojna, jak karczma czekająca na sabat strzyg
Z Szeolu, dziewka się wdzięczy, snując swe plany.
Oto Facebook, arena małych egoizmów,
Targ niewysłuchanych zwierzeń, niedostrzeżonych
Łez! To Facebook - Midasa łeb, już bez korony,
Już złotem zakażony wywiad-rzeka z... Dyzmą!
Pandemonium kliknięć, sejmik roztańczonych mgnień
Niespamiętanych, zwiędłych, nim rozkwitła o nich
Myśl... Oto Facebook, pakuneczek, co poronił
Swą osnowę, osuniętą w bladej liczby czerń.
Social networking, narkotyczne opętanie,
W nieustającym upojeniu pogoń za czczym
Wyobrażeniem siebie w jednej ikonie, dym
Bez płomienia, nigdy niedokończone zdanie...
Wchodzisz w to? Lubisz to? Ilu chcesz polubień? Targ
Nigdy się nie skończy, choć dawno przeminie czar.
Freskami sztucznych uśmiechów odrzucenia, w blichtr
Strojna, jak karczma czekająca na sabat strzyg
Z Szeolu, dziewka się wdzięczy, snując swe plany.
Oto Facebook, arena małych egoizmów,
Targ niewysłuchanych zwierzeń, niedostrzeżonych
Łez! To Facebook - Midasa łeb, już bez korony,
Już złotem zakażony wywiad-rzeka z... Dyzmą!
Pandemonium kliknięć, sejmik roztańczonych mgnień
Niespamiętanych, zwiędłych, nim rozkwitła o nich
Myśl... Oto Facebook, pakuneczek, co poronił
Swą osnowę, osuniętą w bladej liczby czerń.
Social networking, narkotyczne opętanie,
W nieustającym upojeniu pogoń za czczym
Wyobrażeniem siebie w jednej ikonie, dym
Bez płomienia, nigdy niedokończone zdanie...
Wchodzisz w to? Lubisz to? Ilu chcesz polubień? Targ
Nigdy się nie skończy, choć dawno przeminie czar.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

