Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podporządkowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podporządkowanie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 sierpnia 2014

Królewskie małżeństwo

Odrąbano mi dłonie, przypiekając kikuty
Z wielką uwagą, by nie wykrwawić ran rozprutych.

Wytrzebiono mnie: tak z penisa, jako i z jąder;
Wszak ranę zszyto - z otworem na mocz - bardzo mądrze.

Odjęto mi język i wybito wszystkie zęby;
Bez nosa i uszu i tak urok zblakłby z gęby.

Ważne, że nad wszystkim wprawny czuwał ciągle lekarz,
A służki Pani okłady dawały mi z mleka.

Przez to wciąż dycham, biegnąc za żelaznym powrozem,
Co łączy kaleką nagość z królewskim powozem.

Pani jest dobra, Pani - łagodna; pozwala jeść,
Cokolwiek upuści ze stołu rozluźniona pięść.

Zaś ja się cieszę, jak zwierzę starannie szkolone:
W końcu nie każdy Królową może mieć za... żonę.


wtorek, 29 lipca 2014

Tylko pasywa

Wszystko już oddałem:
Przeszłość, marzenia i chwałę
Niespełnionych czekań.
Malutkie "Ja" niesie rzeka.

Pozbawione wioseł,
Słabe, jak ten uschły kłosek,
Bezradne, skurczone,
Cudzego steru czepione,

Drży i kwili cicho;
Teraz nie ma już jak wysiąść...
Teraz choćby Słońce
Prażyło - nie kucnie w norce,

Choćby burza sroga
Szalała, nie będzie droga
Przerwana w zatoczce,
Co dawniej ulżyła trosce.

Buduję, śród błota,
W wielkich, publicznych robotach,
Zleconych podpisem
Niemojej dłoni; za misę

Pocieszeń, za zastrzyk
Z otumanienia - na capstrzyk.
Buduję katedrę,
Choć w szałasie lichym ziębnę.


poniedziałek, 28 lipca 2014

Praktyczne ukojenie

Ukoję twój ból, Kochanie:
Za tych sto rozbitych szklanek
Praktyczny kubek z plastiku,
Za czas - całusów bez liku:

I za czas, gdy mnie nie było,
I za chwile, kiedy bryłą
Kłótliwą oblepialiśmy
Każdą jawę i wszystkie sny,

I za momenty sciszone
Od słów na prędce chybionych,
I za wybór - które z naszych
Serc na budów złamać zaczyn...

Pocałuję Cię, utulę,
Może nawet Ci koszulę
Uprasuję, ale w końcu
Zamilcz, moje małe Słońce!

Zamilcz i nie pytaj więcej,
Jak ukoić drganie w szczęce,
Po stracie samego siebie.
Przecież nikt wszystkiego nie wie!



poniedziałek, 24 lutego 2014

Państwo opiekuńcze

Rądzący proszą, by umierający
Biedacy się uśmiechali. Wszystko jest
Systemem, w którym ruch, i bezruch, i gest
Podlega kontroli, jako wiążący.

Płatny i obowiązkowy, zliczony
W najmniejszych jotach kurs uszczęśliwienia,
Dawany w zastrzykach z lepkiego cienia,
Dogłębnie przenika mózgowe błony.

Jedyne przystanki na autostradzie
Do wielkiego kompostownika śmierci,
To czekpointy, gdzie funkcjonariusz wierci
Świdrującym okiem, szukając zdrady.

Nie wolno dotrzeć do końca przed czasem;
Nie wolno trwać po wyznaczonym czasie.
Nakazuje się płodzić pod obcasem
Nowe brojlery, co pól zwiększą zasięg.

A pola powstają i rodzą: pola
Wysiłków rozczarowaniem gnijących ,
Łany odmętne, gdzie kipią gorące:
Gwałt, przymus i strach, skąpane w obolach.

Póki wychodzisz z domu i zmierzasz, gdzie
Wiedzie Cię cyberobroża, masz szansę
Na wieczór wrócić, zasiedlić swój karcer,
By na tabletkach szczęścia znów śnić swój lęk.

Lecz biada, jeśli, biedaku, ustajesz...
Rządzący proszą, by umierający
Się uśmiechali, bo w końcu sprzęt każdy
Kiedyś i tak przecież działać przestaje.

piątek, 24 stycznia 2014

Bukefalos

Nagie pustkowie.
Ty jesteś Aleksandrą:
Gładzisz mnie, a biel
Nasiąka słońca barwą.

Tyś Aleksandrą;
Gładzisz mnie, gładzisz mój strach
Melodią mandor,
O strunach z zielonych traw.

Oddychasz ze mną;
Pozwalasz mi przepływać
Rzekę tętniącą,
Na brzeg, gdzie łez ubywa.

Prowadź mnie więc w bój!
Ochroni mnie twe słowo.
Niebo ze mną pruj!
Mój grzbiet weź pod swe łono.

Będę Cię nosił
W dal, aż do utraty tchu;
Będę Cię nosił,
Na jawie i pośród snów...

A kiedy strzała
Dosięgnie mnie ostatni
Raz, już bez ciała,
Cieniem Ci będę... zdatny.