Romantyczna Róża wzbija się ku Słońcu,
Porzucając korzeń na swym drugim końcu.
Pragnąc, aby Anioł zstąpił ku niej z Nieba,
Zapomina spożyć święconego chleba.
Spada tedy, ścięta przez jastrzębie szpony,
Bo w łodydze nie ma zwykłej już ochrony;
Spada główka piękna z wysokiego miejsca,
Śmiercią ją ugodził w kaprysie Ciemiężca.
Różowe płateczki pożarte przez czerwie
Wzrosną w nowym kwieciu, nim znów ktoś je zerwie.
Znów przebudziłem się pełen przerażenia. Ból rozerwał powieki uśpione w miriadzie gnostyckich światów i generacji. Raz jeszcze zapragnąłem biec i schować się przed gorgonowym wzrokiem Archontów, spoglądających, jak cerber naziemny - z Góry Annoiki. Dusza moja na imię ma Apollodora, bo Pan Światłości mi ją podarował. Niech te wiersze - opowieści o Bogach zrodzonych ze smutku, będą ostatnim tchnieniem dla Niego wdzięczności...
niedziela, 6 grudnia 2015
Różana przyśpiewka (na Rosalia)
Etykiety:
Anioł,
cykl życia,
koniec,
kwiaty,
marność,
materia,
odnowa,
pułapka,
róża,
strata,
ścięcie,
ślepa uliczka,
śmierć,
upadek,
wzlot,
zagłada,
zniszczenie
poniedziałek, 30 listopada 2015
Polodowcowe moczary
Podrostek za wcześnie zbudzony
Nie umiał już wzrokiem ujść
Nagich pól, białych kości Strony.
Przytłumić go zdołał jeno czas,
Co sypie piach, miast fale pruć;
W bagnisku dni wypłowiał Furii blask.
I teraz pragnąłby Ni-Stary-Ni-Młody,
Jak trąd, odrywać swój skorupny strój
- Aż po duszy czyste, szkliste lody...
Lecz się stopiły, a wody z nich
Wsiąkły w czasu piach i w trudu gnój;
Hadesu firn w bulgocie lepkim scichł.
Nie umiał już wzrokiem ujść
Nagich pól, białych kości Strony.
Przytłumić go zdołał jeno czas,
Co sypie piach, miast fale pruć;
W bagnisku dni wypłowiał Furii blask.
I teraz pragnąłby Ni-Stary-Ni-Młody,
Jak trąd, odrywać swój skorupny strój
- Aż po duszy czyste, szkliste lody...
Lecz się stopiły, a wody z nich
Wsiąkły w czasu piach i w trudu gnój;
Hadesu firn w bulgocie lepkim scichł.
John Bauer - Rottrollen |
Etykiety:
bagno,
chłód,
czas,
Hades,
mróz,
piach,
strach,
śmierć,
zagubienie,
zapomnienie,
ziąb,
zimno,
zmęczenie
czwartek, 12 listopada 2015
Korzeń ukorzenia
Trzeba stracić
Wszystko, co da się stracić,
By przekroczyć bariery
I móc zyskać cokolwiek.
Trzeba dojść
Dokąd nikt nie chce dojść,
By móc złamać spoilery
Wszechbramne, aż duch się porwie
Nie będzie nadziei bez rozpaczy,
Nie nastanie ulga bez upokorzenia.
Zbawieni być mogą jedynie łajdacy
Żebrzący wkoło o ochłap sumienia.
Kwietna łąka
W nocy jest czernią,
Lecz ślepiec nie zna,
Gdy barwna w słońcu wybuchnie histeria...
Rzuć, proszę, kamień,
Rzuć we mnie!
Inaczej Ten, Który Kłamie
Nie wyjdzie ze mnie.
Wszystko, co da się stracić,
By przekroczyć bariery
I móc zyskać cokolwiek.
Trzeba dojść
Dokąd nikt nie chce dojść,
By móc złamać spoilery
Wszechbramne, aż duch się porwie
Nie będzie nadziei bez rozpaczy,
Nie nastanie ulga bez upokorzenia.
Zbawieni być mogą jedynie łajdacy
Żebrzący wkoło o ochłap sumienia.
Kwietna łąka
W nocy jest czernią,
Lecz ślepiec nie zna,
Gdy barwna w słońcu wybuchnie histeria...
Rzuć, proszę, kamień,
Rzuć we mnie!
Inaczej Ten, Który Kłamie
Nie wyjdzie ze mnie.
The Great Red Dragon and the Beast from the Sea - William Blake |
Etykiety:
histeria,
klęska,
kłamca,
łajdak,
marność,
odnowa,
okaleczenie,
potępienie,
rozpacz,
strata,
sumienie,
ślepa uliczka,
upadek,
upokorzenie,
wstyd,
żebranie
sobota, 27 czerwca 2015
Last last minute
Wiele razy śnię o chwili,
Gdy bliscy przy mnie zebrani
Nie pozwolą mi się mylić,
Że dotarłem już do granic
Ostatniej wycieczki last minute.
Spoglądam po nich, poznaję
Twarze: ci mogący kochać
Płaczą, że nie pozostaję;
Inni, o świetlistych prochach
Idą po mnie na rozstaje.
Tylko Ciebie tam nie widzę,
Ukochana, choć widziałem
Wczoraj... Grasz już w innej lidze,
Mówiąc, że to ja nie chciałem
I nie trzymasz mych walizek.
Gdy bliscy przy mnie zebrani
Nie pozwolą mi się mylić,
Że dotarłem już do granic
Ostatniej wycieczki last minute.
Spoglądam po nich, poznaję
Twarze: ci mogący kochać
Płaczą, że nie pozostaję;
Inni, o świetlistych prochach
Idą po mnie na rozstaje.
Tylko Ciebie tam nie widzę,
Ukochana, choć widziałem
Wczoraj... Grasz już w innej lidze,
Mówiąc, że to ja nie chciałem
I nie trzymasz mych walizek.
czwartek, 26 marca 2015
Posąg Pani
Jesteś posągiem w hieratycznej pozie,
Granitową władzą, głębszą, niż morze.
Tobie się ptaki kłaniają śród niebios,
Przed Tobą klęka i zboże, i drzewo!
Twe lico nigdy nie znało grymasu,
Bo czerpiesz wodę ze źródeł Parnasu.
Fałdy twej sukni rozlewają spokój
Niebiański śród łąk: ciche, miłe oku,
Łagodne oddalą kosmicznych ścieżek,
Złocone, a lekkie jak orle pierze.
Spoglądasz w nieskończoność bez krzty lęku,
Wskazując mi pokład swego okrętu,
Co płynie stabilnie, pędzony wiosłem:
"Zawsze", wiedziony sterem: "Wiecznie", rosłe
Maszty ubierając w żagle: "Nadludzko".
I płyniesz nad Lagasz, nad Ur, nad Judzką
Ziemią falujesz, utrefiona, młoda
Bez-nadzieją na przemijanie; w godach
Nieustających uśmiechasz wołania
Proroków: mienisz się syta w oddaniach,
Liczysz dusz zaprzedania, wypłacasz grosz
Migotliwych olśnień, szczęścia łzawych ros.
Jesteś wszędzie, chociaż nigdzie Cię nie ma;
Krzyczysz w feeriach, a zostajesz niema.
Zastygła w doskonałości, cierpliwa
W nieskonaniu, nieczule litościwa...
Więc czemuż to porzucam Cię dla... żony?
Bo ciepły jest pot śmiertelny - choć słony.
Granitową władzą, głębszą, niż morze.
Tobie się ptaki kłaniają śród niebios,
Przed Tobą klęka i zboże, i drzewo!
Twe lico nigdy nie znało grymasu,
Bo czerpiesz wodę ze źródeł Parnasu.
Fałdy twej sukni rozlewają spokój
Niebiański śród łąk: ciche, miłe oku,
Łagodne oddalą kosmicznych ścieżek,
Złocone, a lekkie jak orle pierze.
Spoglądasz w nieskończoność bez krzty lęku,
Wskazując mi pokład swego okrętu,
Co płynie stabilnie, pędzony wiosłem:
"Zawsze", wiedziony sterem: "Wiecznie", rosłe
Maszty ubierając w żagle: "Nadludzko".
I płyniesz nad Lagasz, nad Ur, nad Judzką
Ziemią falujesz, utrefiona, młoda
Bez-nadzieją na przemijanie; w godach
Nieustających uśmiechasz wołania
Proroków: mienisz się syta w oddaniach,
Liczysz dusz zaprzedania, wypłacasz grosz
Migotliwych olśnień, szczęścia łzawych ros.
Jesteś wszędzie, chociaż nigdzie Cię nie ma;
Krzyczysz w feeriach, a zostajesz niema.
Zastygła w doskonałości, cierpliwa
W nieskonaniu, nieczule litościwa...
Więc czemuż to porzucam Cię dla... żony?
Bo ciepły jest pot śmiertelny - choć słony.
sobota, 24 stycznia 2015
Dojrzałość
z wielkich marzeń
przelanych niewypłyniętą krwią
pozostały jedynie
nędzarza drobne przyjemności
czasu kosiarze
eony w trąby już dmą
i zaraz dzień przeminie
i już kruszeją kości
myśl o karze
za grzechy kwiatów miot
wydaje co wzrośnie w dynie
wydrążone z litości
jeszcze się żarzę
udaję jeszcze jakiś pląs
w nadziei że odczynię
złego oka dotyk złości
unoszony na parze
co zaraz się skropli wgłąb
acheronu kąpiel w winie
odgrywam choć już sumienie pości
na zawsze razem
ja i mój sen za progiem mąk
do studni schodzimy na linie
by wytrwać w nicości
przelanych niewypłyniętą krwią
pozostały jedynie
nędzarza drobne przyjemności
czasu kosiarze
eony w trąby już dmą
i zaraz dzień przeminie
i już kruszeją kości
myśl o karze
za grzechy kwiatów miot
wydaje co wzrośnie w dynie
wydrążone z litości
jeszcze się żarzę
udaję jeszcze jakiś pląs
w nadziei że odczynię
złego oka dotyk złości
unoszony na parze
co zaraz się skropli wgłąb
acheronu kąpiel w winie
odgrywam choć już sumienie pości
na zawsze razem
ja i mój sen za progiem mąk
do studni schodzimy na linie
by wytrwać w nicości
Hans Memling - Vanity and Salvation |
Etykiety:
Acheron,
bezsilność,
biada,
kąpiel,
marność,
niebyt,
nieodwracalne,
podróż,
przemijanie,
sen,
śmierć,
taniec,
wieczność,
zapomnienie,
złamanie
Subskrybuj:
Posty (Atom)