Znów przebudziłem się pełen przerażenia. Ból rozerwał powieki uśpione w miriadzie gnostyckich światów i generacji. Raz jeszcze zapragnąłem biec i schować się przed gorgonowym wzrokiem Archontów, spoglądających, jak cerber naziemny - z Góry Annoiki. Dusza moja na imię ma Apollodora, bo Pan Światłości mi ją podarował. Niech te wiersze - opowieści o Bogach zrodzonych ze smutku, będą ostatnim tchnieniem dla Niego wdzięczności...
sobota, 22 lutego 2014
Pewnego dnia
Pewnego dnia
Nie napotka już Slońce
Mego wzroku.
Pewnego dnia
Przyjaciele, których moce
Rozwiały czasu,
Zejdą się
Ten ostatni raz, by milczeniem
Udawać smutno,
Że widzą cień
Niedostrzegalny w żylnych drżeniach,
Ni wczoraj, ni jutro.
I to już wszystko.
Nic więcej się nie stanie.
Znów wzejdzie dzień,
A co było
We mnie - kto powie - skłamie,
Że wie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz